Nie wszystko jest dla każdego

Jeden z kolegów, z którym miałam okazję współpracować, z oburzeniem zareagował na pewną nowość wprowadzoną w firmie. Była to kontrola dostępu. Do dzisiaj nie wiem, co go tak oburzyło. Niby poczuł się w jakiś sposób zakwalifikowany do kadry gorszego sortu, bo mógł poruszać się na ograniczonej przestrzeni. Nikomu nie udało się wytłumaczyć koledze, że nie wszystko jest mu potrzebne do wykonywania jego zadań. Po co więc ma tracić czas na bywanie w miejscach przeznaczonych nie dla niego?

Kontrola dostępu ma też inne zadanie. Dobrze jest wiedzieć, kto i kiedy korzystał z zasobów firmy i instytucji. W wielu przypadkach są to bowiem informacje, których użycie w nieodpowiedni sposób może przynieść wiele złego. Każda wizyta w bazie danych i jej archiwum powinna więc zostać odnotowana. I nie chodzi tu o to, jak się wyraził wspomniany wcześniej kolega, by inwigilować pracowników. Raczej o to, by treści i wartości nie trafiały do osób trzecich.

Kontrola dostępu jest praktyką stosowaną przez każdego z nas. Kto nie ma przy sobie klucza do mieszkania? Ten, kto w nim nie mieszka. Jeśli dojdziemy do wniosku, że przyda się on osobie, która przychodzi sprzątać, to jej go damy. Jeśli będziemy potrzebowali pomocy hydraulika, to go do domu wpuścimy. Wejdą do niego również zaproszeni goście. To, czy wpuścimy tych niezapowiedzianych, zależy od naszego nastroju i planu dnia.

Kontrola dostępu powinna więc dotyczyć wszystkiego, co przedstawia jakąkolwiek wartość. To, że coś jest cenne tylko w zakresie funkcjonowania firmy lub instytucji nie oznacza, że może być dostępne dla wszystkich. Jaką potrzebę skorzystania z magazynu środków czystość ma mieć pracownik biurowy? Do czego pani sprzątającej może przydać się dostęp do zarchiwizowanych danych? Każdy ma swój zakres obowiązków i to na nim powinien się skupić.